Organizacje e-sportowe – agencje menedżerskie czy kluby sportowe?

27 maja 2019 Autor e-sport

Czyli czego uczy nas spór Tfue z Faze Clan.

W czasach, w których stacje telewizyjne biją się o prawa do transmisji rozgrywek e-sportowych, a najpopularniejsi streamerzy grają z celebrytami takimi jak Drake czy Neymar, czasami mamy do czynienia z działaniami rodzącymi pytania o profesjonalizm niektórych organizacji e-sportowych. 20 maja br. prawnicy Turnera „Tfue” Tenneya wnieśli pozew przeciwko Faze Clan, najpopularniejszej organizacji e-sportowej na świecie.

Zgodnie z treścią pozwu organizacja dopuściła się rzekomego naruszenia szeregu kalifornijskich regulacji dotyczących funkcjonowania agencji menedżerskich (Talent Agency Act, dalej: TAA) jak i Kalifornijskiego kodeksu pracy (California Labor Code). Niesie to za sobą szereg prawnych problemów, poczynając od ryzyka unieważnienia kontraktu – „Gamer Agreement” zawartego pomiędzy stronami, aż po zakazanie Faze prowadzenia działalności na terytorium Kalifornii. Prawnik Tfue, Bryan J. Freedman, jeden z tzw. „super lawyers”, reprezentujący w przeszłości twórców takich jak Michael Jackson, w ujawnionej treści pozwu zarzucił skarżonej organizacji nieuczciwe i sprzeczne z przepisami zabieranie owoców pracy gracza:

W jaki jednak sposób praktyki Faze Clan naruszały prawo stanu Kalifornia oraz prawnie chronione interesy gracza? Aby odpowiedzieć na te pytania musimy cofnąć się do kwietnia 2018 roku.

 

Kulisy relacji Faze Clan z Tfue

 

Jak dowiadujemy się z filmu opublikowanego przez jednego z właścicieli Faze Clan, Ricky’ego Banksa (znanego głównie jako Faze Banks), na początku 2018 roku Tfue był mało znanym streamerem popularnej gry Fortnite, w którym Banks dostrzegł ogromny potencjał. Począwszy od promowania jego kanału na Twitchu, aż po naciskanie na kapitana drużyny Fortnite Faze Clan, aby ten rozważył Tfue jako potencjalnego kandydata na dołączenie do tejże drużyny, działania udziałowca Faze sprawiły, że z dniem 27 kwietnia 2018 roku Turner Tenney dołączył do jego organizacji. Podpisał z nią półroczny kontrakt z warunkowym przedłużeniem okresu obowiązywania na kolejne 3 lata. Według prawnika gracza kontrakt zawierał postanowienia, które były dla niego rażąco uciążliwe, a jednocześnie jednostronnie korzystne dla organizacji:

W kontrakcie, który został ujawniony na łamach portalu theblast.com w miniony czwartek, w części dotyczącej wynagrodzenia możemy przeczytać o prowizjach, do pobierania których uprawniony był Faze Clan:

We wspomnianym wcześniej filmie, Banks (właściciel Faze Clan) informuje, że w kolejnych miesiącach ich współpracy Faze Clan oferowało Tfue nowy kontrakt, na znacznie korzystniejszych warunkach, co najprawdopodobniej było wynikiem gwałtownego wzrostu popularności streamera po dołączeniu do tej organizacji.

Trajektoria rozwoju Tfue

Ponadto, według publicznych oświadczeń zarówno Banksa, jak i organizacji, w rzeczywistości Faze Clan nie pobrało ani jednego dolara prowizji od kwot wygranych przez Tfue w turniejach oraz zysków uzyskanych poprzez jego media społecznościowe (Twitch, Youtube, Twitter, Instagram itd.), a w wyniku ponad rocznej współpracy zatrzymali jedynie 60.000$ tytułem 20% prowizji od pozyskanych umów sponsorskich.

 

W jaki zatem sposób wspomniany kontrakt narusza Kalifornijskie prawo?

 

Gwoździem do trumny Faze w całej sprawie jest model współpracy z graczem określony w kontrakcie. Z treści pozwu oraz „wyciekniętego” kontraktu możemy wnioskować, że Tfue, pomimo swojej roli jako zawodnik drużyny Fortnite’a, zawarł wspomniane wcześniej „Gamer Agreement”, które różniło się znacząco od standardowego profesjonalnego kontraktu zawodniczego opisywanego przez nas tutaj. Jego konstrukcja przypominała bardziej umowę menedżerską (agencyjną) i wypełniała kryteria kwalifikujące ją pod jurysdykcję wspomnianego wcześniej kalifornijskiego prawa Talent Agency Act (TAA). Działalność menedżera (agenta) określana jest jako profesjonalne doradztwo w związku z karierą zawodnika, reprezentowanie zawodnika w rozmowach z organizacjami oraz sponsorami. Tymczasem Faze Clan nie posiada licencji na działalność jako „Talent agency” w rozumieniu ww. aktu prawnego. Fakt ten może stanowić podstawę do uznania wszystkich zawartych przez organizację umów podlegających pod TAA za bezwzględnie nieważne. Podobne konsekwencje prawne niesie za sobą kolejne naruszenie TAA wynikające z przewidzianej w treści kontraktu (według ujawnionego fragmentu pozwu) tzw. klauzuli wyłączności, której istotą jest zagwarantowanie prawa do reprezentowania zawodnika wyłącznie jednemu agentowi (konkretnej osobie lub organizacji), zazwyczaj pod groźbą zapłaty kar umownych:

Jakie przełożenie ma ta sytuacja na realia polskiego e-sportu.

 

Temat ten, pomimo iż z pozoru odległy od polskiej rzeczywistości, jest bardzo aktualny również w realiach polskiego rynku sportów elektronicznych. Mieliśmy w końcu przykłady drużyn takich jak Izako Boars z 2017 roku, kiedy to najbardziej wartościowym aktywem organizacji były livestreamy oraz media społecznościowe zawodników, na których niejednokrotnie pojawiał się jej ogromnie popularny właściciel. Czy w takich sytuacjach nadal możemy mówić o profesjonalnych zawodnikach, czy mamy tu bardziej do czynienia z „artystami”/influencerami?

Dyskontowanie osobistej popularności oraz indywidualnej wartości marketingowej zawodników przez kluby nie jest niczym niezwykłym w sportach tradycyjnych. W kontraktach klubów piłkarskich polskiej Ekstraklasy można znaleźć zapisy umożliwiające im działanie w charakterze agenta zawodnika w sprawach pozyskiwania umów sponsorskich. W takiej sytuacji kontrakt zawodniczy przybiera postać umowy mieszanej, której podstawą jest umowa świadczenia usług z elementami charakterystycznymi dla umów agencyjnych. W przypadku pozyskania przez klub kontraktu sponsorskiego dla zawodnika, klub może pobrać prowizję nawet w wysokości 50%. Współpraca działa w obie strony – niektóre kluby nie są zainteresowane aktywnym poszukiwaniem indywidualnych sponsorów dla zawodników, natomiast starają się zagwarantować sobie odpowiednie wynagrodzenie prowizyjne w przypadku samodzielnego podpisania przez zawodnika umowy sponsorskiej. Miałoby to stanowić rekompensatę za przyczynienie się przez klub do zbudowania popularności zawodnika i w niektórych wypadkach może ona stanowić równowartość 25% wartości takiej umowy.

Na gruncie polskiego prawa i rynku e-sportowego również może mieć znaczenie kwestia, na którą powołuje się prawnik Tfue, tj. tzw. „barganing power” – czyli siła negocjacyjna stron. Zarzutem, który gracz wysuwa przeciwko organizacji jest brak istnienia równowagi stron w momencie zawierania kontraktu. Organizacja posiada silniejszą pozycję na rynku, niż gracz, który dopiero rozpoczyna swoją karierę. Organizacja posiada też know-how oraz zaplecze doradztwa prawnego, co łącznie umożliwia jej narzucenie graczowi pewnych niekorzystnych warunków. Stosunki prawne, w których występują dwa podmioty o różnych zasobach i pozycji na rynku mogą być oceniane, jako rażąco jednostronne lub niesprawiedliwe z punktu widzenia zasad współżycia społecznego, o których mowa w art. 5 Kodeksu cywilnego i na tej podstawie postanowienia umowne mogą być korygowane przez sąd.

Dodatkowo w sportach tradycyjnych stosunki na linii klub – zawodnik, a także warunki kontraktów, mogą być regulowane przez przepisy uchwalane przez związki i federacje sportowe. Nierzadko odbywa się to przy udziale organizacji reprezentujących interesy sportowców (ma to wówczas postać zbliżoną do komisji trójstronnych, w których do stołu negocjacyjnego zasiadają związki sportowe, kluby oraz organizacje zawodników. Przykładowo, w piłce nożnej mamy do czynienia z regulacjami stanowionymi przez federacje sportowe, które już na tym poziomie mogą blokować postanowienia jednostronnie korzystne dla klubów, wskazując np. na pewne warunki jakie kontrakt zawodniczy musi spełniać i pewne postanowienia, których nie może zawierać, a także określają niedozwolone zachowania klubów, które mogą skutkować prawem zawodnika do rozwiązania kontraktu. W e-sporcie takich prywatnych (związkowych) regulacji brakuje, stosunki prawne organizacji i graczy są poddane zasadzie swobody umów (z ograniczeniem w postaci obowiązywania norm imperatywnych lub semiimperatywnych kodeksu cywilnego, których albo w ogóle nie można naruszać, albo nie mogą obowiązywać w stosunku do jednej ze stron umowy).

Filozofia ta – ochrony „słabszej” strony stosunku prawnego – jest realizowana m.in. w prawie pracy. Kodeks pracy w sposób szczególny chroni pracownika w jego relacjach z pracodawcą, gdyż u jego podstaw leży założenie, że on jest słabszą stroną. Podobnie jest w prawie konsumenckim.

 

Model funkcjonowania dzisiejszych organizacji e-sportowych

 

U źródła zdecydowanej większości problemów, których doświadcza obecnie Faze Clan leży fakt, iż wiele organizacji e-sportowych działa w oparciu o przestarzały, miejscami niezgodny z prawem model biznesowy. Niejednokrotnie mamy do czynienia z sytuacjami, w których organizacja e-sportowa pełni jednocześnie funkcje klubu sportowego i menedżera (agenta), reprezentującego jednocześnie interesy inwestorów czy sponsorów, jak i graczy. Wynika to w dużej mierze z braku regulacji tej przestrzeni, ale też z nieświadomości i niewiedzy samych graczy. Ze statystyki, którą ujawnił w wywiadzie dla ESPN Ryan Morrison, partner kancelarii Morrison Rothman LLP i współzałożyciel Evolved Talent Agency, wynika, że zaledwie bardzo niewielki odsetek graczy korzysta z usług profesjonalnego doradztwa prawnego w sprawach dotyczących kariery i negocjacjach z organizacjami:

Jeżeli przedstawione dane są bliskie rzeczywistości, to oznaczałoby to, że znikoma liczba graczy jest świadoma, jak wielkie znaczenie będą miały dla ich kariery podpisywane kontrakty.

Świadomość własnych praw oraz zrozumienie dla negocjowanych warunków współpracy nie leży zresztą w wyłącznym interesie graczy. Zgodnie z wypowiedziami właścicieli najprężniej działających organizacji e-sportowych, podmioty te wolą współpracować z agentem bądź prawnikiem reprezentującym gracza, tak aby był on świadomy swoich zobowiązań, jak i wartości świadczeń, które od nich otrzymuje.

Efektem braku profesjonalnej reprezentacji graczy są kontrakty, w których przenoszą oni pełnię praw wizerunkowych na rzecz organizacji, niekiedy bez ograniczeń czasowych. W sportach tradycyjnych kluby mają swoich sponsorów i każdy zawodnik musi respektować ich prawa, ale jednocześnie zawodnicy starają się maksymalizować zyski jakie może im przynieść (relatywnie krótka) kariera sportowa i osobista popularność i nawiązywać korzystną współpracę ze sponsorami indywidualnymi.

Na pierwszej stronie „Gamer Agreement” zawartego pomiędzy Tfue i Faze Clanem, można zobaczyć warunki, które musiały zostać spełnione, aby po zakończeniu okresu próbnego kontrakt został przedłużony na kolejne trzy lata:

Oznacza to, że Faze Clan zainwestowało w perspektywicznego gracza płacąc mu pensję oraz zaopatrując go w sprzęt komputerowy, zapewniając mieszkanie, a także zapewniając promocję zarówno poprzez pojawianie się Tfue w filmach publikowanych przez Faze Clan, jak i występowanie członków Faze Clan w filmach i livestreamach publikowanych przez Tfue. W efekcie pierwszego miesiąca ich współpracy, Tfue z poziomu 150 tys. subskrypcji na Youtube osiągnął pułap 1 miliona, a w ciągu kolejnego roku pobił go 10-krotnie. Jak wspomniano powyżej, Faze wielokrotnie próbowało renegocjować zawarte „Gamer Agreement”, proponując graczowi korzystniejsze warunki. Organizacja niewątpliwie wykazała się również dobrą wiarą pobierając od gracza jedynie 20% prowizji od pozyskanych dla niego umów sponsorskich, pomimo iż umowa uprawniała ją do wyższego wynagrodzenia. Pomimo tych działań sporu nie udało się zażegnać i sprawa – być może z powodu wykorzystania przez organizację swojej silniejszej pozycji i niewiedzy gracza na początku współpracy – trafiła do sądu.  Prawdopodobnym efektem wniesienia pozwu będzie ostateczne rozwiązanie „Gamer Agreement” za porozumieniem stron i zawarcie ugody pozasądowej, gdyż wieloletnie prowadzenie sporu i nadszarpnięcie reputacji obu stron nie leży w ich interesie. Dla Faze nie byłby to jednak koniec problemów prawnych wynikających z zawieranymi kontraktami. Obecnie ta popularna organizacja jest również pod lupą California Labor Commision (Kalifornijska Komisja Pracy) w związku z naruszeniami Talent Agency Act, ale także rażącym naruszeniem Kalifornijskiego kodeksu pracy polegającym na zatrudnieniu zaledwie 11-letniego streamera, FaZe H1ghSky1.

Autorzy

adw. Jan Łukomski

Stanisław Stokłosa

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

Siedziba kancelarii

ul. Swojska 21a
60-592 Poznań
tel: +48 604 430 051
+48 509 428 522

Wszelkie prawa zastrzeżone

© 2019 Łukomski Niklewicz Adwokacka Spółka Partnerska
Polityka prywatności

     

Site created by Roibry